Paryski spotting
czwartek, 29 czerwca 2017 20:43

Paryskie lotnisko im. Charles'a de Gaulle'a nie cieszy się najlepszą sławą w spotterskim świecie. Jest ogromne, miejscówki daleko od siebie oraz bez żadnych udogodnień i przede wszystkim - przepisy wymagają posiadania specjalnego pozwolenia, by móc fotografować bez obaw, iż narazimy się na spory mandat. Zatem – warto czy nie warto się tam wybrać?

 

A45A0720

 fot. Anna Kucharz

 

Odkąd zobaczyłam pierwsze kadry z CDG - wiedziałam, że wcześniej czy później, muszę tam zawitać. Ponad 2 lata temu dopełniłam formalności, pozwolenie otrzymałam i czekałam. Na dobry czas, na promocję, pogodę. Pozwolenie na szczęście jest ważne 3 lata. Cierpliwość w końcu została nagrodzona, trafiła się bardzo przyjemna okazja w lotowskiej Szalonej Środzie i polecieli :)

 

IMG 0748

fot. Marcin Młodzianko 

 

Jak już wspomniałam wcześniej, lotnisko jest ogromne - znajduje się w gronie 4 największych lotnisk Europy. 3 terminale, 4 równoległe pasy startowe, bardzo duże cargo. Jeśli nie dysponujemy żadnym środkiem transportu, spotting tam może być pewnym wyzwaniem. Nie jest jednak niemożliwy, gdyż my korzystaliśmy z komunikacji miejskiej, taksówek, własnych nóg oraz hotelowych shuttle busów. Wybrany hotel na mapie miejscówek miał uroczy opis - middle of nowhere. Coś w tym było, jednak jeśli rano budzą podchodzące do lądowania grubaski, które można spokojnie fotografować z parapetu hotelowego okna, jeśli nie można skupić się podczas śniadania bo akurat coś ciekawego startuje a w odległości 2-minutowego spaceru jest płot, za którym kołują A380 czy B777, pojęcie nowhere nabiera trochę innego znaczenia  Na terminal sprawnie dostajemy się hotelowym busem, którego kierowcy już przestali zwracać uwagę na to, że ciągle fotografujemy, a wręcz potrafili zatrzymać się na poboczu i spytać czy chcemy zrobić teraz zdjęcie (mając innych pasażerów na pokładzie).

 

A45A9334

fot. Anna Kucharz 

 

Przygodę z CDG zaczynamy jeszcze na pokładzie naszego Embraera - podczas kołowania pod terminal mijamy B777 Eva Air w cudnym malowaniu Hello Kitty. Po wyjściu z terminala (który tak naprawdę składa się z 6 osobnych budynków-wysp) natykamy się na ciekawe egzemplarze floty rządowej.

 

Niemal od razu zaczyna się karuzela szerokich kadłubów - A380, B777, A350, Dreamlinery - co kto lubi. Pojawia się też drugi oczekiwany rodzynek - malutki CS300 Baltic'a. Jednak największym wyzwaniem tego dnia okazuje się sposób wydostania się z terminala - wychodzi na to, że na piechotę się nie da, wszędzie drogi, tunele i zakazy. Inwestujemy więc szaloną kwotę 6 EUR by przejechać 7 minut do wybranej przez nas miejscówki, skąd między deszczem a falowaniem upajamy się wachlarzem floty Fedex'a, który ma w Paryżu swoją pokaźną bazę.

 

A45A0913

fot. Anna Kucharz 

 

Kolejne dwa dni spędzamy na południowej stronie lotniska, gdzie docieramy taksówką w ciągu kilkunastu minut - co jest też swego rodzaju wyzwaniem, bo kierowcy muszą mieć konkretny adres, pokazanie palcem na mapie średnio działa. Na przestrzeni około kilometra znajdujemy różne miejscówki i opcje do fotografowania, w zależności od aktualnych kierunków startów i lądowań. Jednego dnia trochę we znaki daje nam się deszcz, drugiego dla odmiany falowanie. Jednak widok wielu pięknych maszyn nam to w zupełności wynagradza. Paryż na pewno przyciągnie tych, którzy lubią duże maszyny (np. A380 Thai, Air France, Qatar czy Emirates) lub linie lotnicze trochę rzadziej spotykane na innych europejskich lotniskach (Air Tahiti Nui, Air Madagaskar, La Compagnie, XL). Ukoronowaniem jest widok Dreamlinera Aeromexico w specjalnym malowaniu „Quetzalcoatl". Próbowaliśmy znaleźć jakąś regułę, jeśli chodzi o wybór pasów przez dane maszyny, linie lotnicze, destynacje. Nic z tego. Trzeba się przygotować na to, że wyczekiwany przez cały dzień samolot wyląduje na pasie po drugiej stronie terminali, mimo iż przez 3 dni z rzędu lądował gdzie indziej.

 

IMG 1368

fot. Marcin Młodzianko 

 

Ostatni dzień naszej paryskiej przygody spędzamy na lotnisku Orly. Tu dla odmiany żadnych pozwoleń nie trzeba ale nieco już zmęczeni atrakcjami CDG idziemy po najmniejszej linii oporu i dzień spędzamy na terminalu. Tu w Mc Donald'się jest doskonały widok na całą północną płytę i drogę startową. Tu łapiemy takie rodzynki jak jumbo Corsair czy A350 Air Caraibes. Niestety nie mieliśmy szczęścia do najbardziej oczekiwanego samolotu czyli Ił-96 Cubany – od kilku tygodni w jego zastępstwie rotację obsługuje A340 Plus Ultra. Szkoda, może następnym razem, bo mimo setek zdjęć, emocji i radości, wciąż mamy niedosyt i wycieczka jest zdecydowanie do powtórzenia.

 

IMG 1570

fot. Marcin Młodzianko 

 

Na koniec – tu można znaleźć pomocny opis miejscówek, z których korzystaliśmy, jest tam też wzór pisma do aplikowania o pozwolenie na fotografowanie (naprawdę odradzamy spotting bez niego) – http://www.spotterguide.net/index.php/planespotting/europe/france/paris-charles-de-gaulle-cdg-lfpg/

 

Zapraszmy do galerii naszych zdjęć na facebooku: https://www.facebook.com/pg/EPWAPL/photos/?tab=album&album_id=10158947181340261

 

Tekst: Anna Kucharz
Zdjęcia: Anna Kucharz, Marcin Młodzianko



Add this to your website